sobota, 25 lipca 2015

So cute

* miesiąc później * 
Nadszedł ten wielki dzień. 4 lipca, finał Copa America. Chile dotarło do finału i spotka się w nim dzisiaj z Argentyną. Alexis jest prze szczęśliwy. Nie dziwię mu się. O szesnastej jest finał, więc nie mam za dużo czasu. Ubrałam swoją koszulkę, która dostałam od Alexisa, do tego czarne spodenki i czarne vansy. Pomalowałam się lekko i podpięłam sobie grzywkę.
- I jak gotowa? - pyta mnie Mia.
- Jasne kochana. - odpowiadam jej.
- To chodź nasz kierowco. Wiesz, że musisz prowadzić, bo oni już wypili dwa piwa. Zostawić ich samych. - mówi Mia i Rafinhii i Jonatanie.
- Chodźmy na spacer, w końcu stadion jest bardzo blisko. 10 minut drogi. - proponuję.
- No to jest dobry pomysł. - mówi. Mia zawołała chłopaków i Ritę i poszliśmy na mecz. Byliśmy na stadionie już po piętnastej. Na murawę przed meczem wybiegli jeszcze piłkarze, aby się rozgrzać. Alexis od razu zauważył mnie na trybunach. Poszłam na dół, a on podbiegł do mnie.
- No to życzę Ci powodzenia. - powiedziałam i pocałowałam go słodko.
- Dziękuje mój skarbeńku. - odpowiedział i jeszcze raz go pocałowałam, odwzajemnił ten pocałunek. Ludzie patrzyli się na nas. Kiedy pobiegł do reszty kolegów z reprezentacji puścił mi oczko, a ja poszłam na swoje miejsce do dziewczyn, Jona i Rafa. Kiedy wchodziłam zaatakowało mnie mnóstwo dziennikarzy, w kółko pytali o to samo. Miałam już tego dość. Olałam ich i wróciłam na swoje miejsce. Minęło 10 minut i piłkarze wyszli na murawę. Mecz się zaczął. Był bardzo ekscytujący. Niestety mecz zakończył się serią rzutów karnych. Chile wykorzystało jak na razie trafiło 3 razy, a Argentyna tylko raz. Wreszcie przyszedł decydujący moment dla Chile. Ostatni rzut karny. Wykonywał go Alexis. Trafił i zapewnił wygraną Chile w Copa America. Radość była ogromna. Odrazy wybiegłam z trybun i pobiegłam do Alexisa na murawę. Skoczyłam na Niego i pocałowałam go, trzymając mnie na rękach.
- To dla Ciebie kochanie. - szepnął mi do ucha.
- Dzięku... - nie zdążyłam nawet dokończyć, a on już złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
- Kocham Cię najbardziej na świecie! - powiedział, kiedy skończył mnie całować.
- Ja Ciebie też. - odpowiedziałam mu, a on puścił mnie i mocno się do mnie przytulił.
- Dziękuje, że jesteś. - nigdy mi za to nie podziękował.
- Nie ma za co.
- Ej, ej, ej gołąbeczki! - przerwał nam Raf.
- Kurde czy Ty musisz nam wiecznie przeszkadzać? - śmieje się z Niego.
- No przepraszam. - śmieje sie. - Gratulacje stary!
Alexis odebrał medal i podnieśli puchar. Zrobiliśmy sobie zdjęcie i Alexis wstawił je od razu na instagram z dopiskiem " Z moją największą miłością! Kylie kocham Cię! <3 ".
- Poczekaj tu, pójdę porobić zdjęcia z fanami i porozdawać autografy. - oznajmia.
- Oki. - poczekałam może z 15 minut i Alexis podszedł do mnie, złapał mnie z rękę i poszliśmy do szatni. Porobiliśmy sobie zdjęcia z pucharem. Wypiliśmy szampana i wróciliśmy do hotelu. Musieliśmy się wyspać, bo jutro wylatujemy do Barcelony na wakacje. Alexis wziął szybki prysznic, a potem ja i położyliśmy się spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz