Budzę się i idę do łazienki, biorę szybki prysznic i kieruje się do kuchni. Robię sobie jajecznice. Po zjedzonym śniadaniu idę do swojego pokoju. Uruchamiam komputer i włączam swoją ulubioną piosenkę Seleny Gomez - Good for you. Zapominając kompletnie, że moja współlokatorka śpi, włączyłam ją jak najgłośniej potrafię, budząc ją tym.
- Ej jest 9.00 mam dzień wolny i chciałam sobie pospać. Nie przesadzasz troche? - mówi prawie nie przytomna Mia.
- Zobacz jaki tu bałagan! Muszę to posprzątać, zresztą przy okazji posprzątam całe mieszkanie oprócz Twojego pokoju, bo teraz chyba moja kolej.- mówię zadowolona i wyspana.
- No dobra, rób jak chcesz. - śmieje się ze mnie.
Jest godzina 11.30 posprzątałam resztę mieszkania, został mi tylko mój pokój. Po godzinie udaje mi się go posprzątać. Jest dzisiaj strasznie gorąco. Po długich zastanowieniach powstanowiłam, że na ten lunch z Alexisem założę moje ulubione szorty i niebieską bokserkę z napisem " I'M NEVER GIVE UP " pośpiesznie biegnę do łazienki. Jest już po godzinie 12.00 , a ja dopiero kończę się malować, znowu się spóźnię. Słyszę tylko dzwonek do drzwi.
- Mia otwórz, bo jestem w łazience! - krzyczę do niej.
- Dobrze! - mija odkrzykuje otwierając drzwi.
Wychodząc z łazienki zauważyłam, że Mia stoi jak wryta w drzwiach w samym szlafroku.
- Dzień dobry.
- Dzień dobry, Pan do kogo?
- Do Pani Jonson. Jest w domu?
- Tak, właśnie wyszła z łazienki. - mówi zdziwiona.
- Kylii chodź tutaj! Ktoś do Ciebie.
- Zaraz przyjdę, muszę znaleźć torebkę! - odkrzykuje jej.
- Zapraszam, w końcu nie będzie Pan tak stał w drzwiach. - wpuszcza Alexisa do mieszkania.
- Już, już. Tylko buty założe. - siadam na podłodze i zakładam moje ulubione conversy. - Kuźwa, znowu się spóźniam, co za głupi tydzień. - burczę pod nosem.
- Nie jest tak źle, nic się przecież nie stało. - mówi z życzliwością i pomaga mi wstać. - Chodźmy.
- Okey.
Wychodzimy z mieszkania i wsiadamy do jego wypasionego Audi R8. Odjeżdżamy z pod kamienicy. Zatrzymujemy się na czerwonym świetle.
- Gdzie jedziemy? - pytam.
- Do The River Café. - odpowiada skoncentrowany na drodze.
- Wooow. - przyglądam się mu z uwagą i tylko tyle udaje mi się wydobyć z ust.
- Byłaś tam kiedyś? - pyta mnie.
- Nie, nie stać mnie na takie luksusy. - śmieje się.
- No dobrze. - na jego twarzy pojawia się uśmiech, najwyraźniej jest rozbawiony moją odpowiedzią.
Kiedy pojawia się zielone światło, Alexis dodaje gazu i jedziemy bardzo szybko. Podoba mi się to! Spoglądam na niego z uśmiechem, a kiedy on spogląda na mnie odwracam wzrok w inną stronę. Po 10 minutach dojeżdżamy do tej luksusowej restauracji.
- Chyba mój ubiór nie jest odpowiedni do tych luksusów. - mówię z rezygnacją.
- Nie gadaj głupot, wygląda Pani dobrze. - pociesza mnie.
Wchodzimy do restauracji i siadamy przy stoliku . Podchodzi do nas kelnerka, na widok Alexisa od razu policzki jej purpurowieją.
- Dzień dobry Państwu, w czym mogę pomóc? - pyta z życzliwością.
- Dzień dobry poproszę paelle z owocami morza.
- Dobrze, a Pani co by chciała?
- To samo. - mówię półgłosem.
- Jaką?
- Mówmy sobie po imieniu. - proponuje. - Bo dziwnie się zwracać do Ciebie na Pani. - wyjaśnia.
- To dobry pomysł, mi też głupio zwracać się do Ciebie na Pan. - odpowiadam.
- Alexis. - mówi do mnie.
- Kylie - odpowiadam, a on zaczyna się śmiać.
Kelnerka wróciła, z naszym pysznym jedzieniem.
- Chcą Państwo jeszcze czegoś do picia?
- Może szampana? - Alexis spogląda na mnie.
- Nie, szampana nie, poprosimy sok pomarańczowy. - mówię stanowczo.
- Dobrze. - odpowiada kelnerka i odchodzi.
- Jak to dlaczego szampana nie? - pyta ze zdziwieniem.
- Po pierwsze prowadzisz samochód, nie chce żebyś spowodował wypadek, a po drugie po niedzielnym wieczorze, nie chce mi się pić jakiegokolwiek alkoholu. - o kurde, po co ja to powiedziałam.
- No dobra, ja też popiłem w niedziele, w klubie. A rano obudziłem się w swoim łóżku, a nic w świecie, nie wiem jak się tam znalazłem. - opowiada.
- Ehem, oki. - mówię zakłopotana. Ty debilu ja też nie wiem, jak dostałam się w Twoim łóżku. Krzyczę w myślach. - To jutro zaczynamy pracę, nad planem Twojego domu? - zmieniam temat.
- Tak Kylio. - mówi.
- No dobrze, to o której? - pytam.
- Hmm.. o godzinie 9.00 mam trening, trwa dwie godziny, potem jadę na siłownie, ale chyba jeden raz mogę sobie to odpuścić, więc o 11.30 będę po Ciebie. - odpowiada mi.
- Ale nie musisz po mnie przyjeżdżać, mam adres więc przyjadę sama. - tłumaczę mu.
- Nie lepiej nie, będziesz jechać autobusem, więc dłużej Ci to zajmie, przyjadę po Ciebie. - mówi stanowczo.
- No dobra, niech Ci będzie. - burczę.
Skończyliśmy jeść i udaliśmy się do wyjścia. Alexis otworzył drzwi swojego samochodu, abym wsiadła i odjechaliśmy. Włączył radio, leciała właśnie moja ulubiona piosenka i zapominając o tym, że jestem z nim w samochodzie zaczęłam ją śpiewać. Alexis spojrzał na mnie i zaczął się uśmiechać.
- Jejku przepraszam. To moja ulubiona piosenka. - zaczęłam się tłumaczyć, byłam cała czerwona.
- Spokojnie, nie zawstydzaj się tak, też ją lubię. - pocieszył mnie i też zaczął śpiewać.
Czułam się dzisiaj jakoś bardziej otwarta na niego, niż wczoraj. Dojechaliśmy pod moją kamienice, Alexis wysiadł z samochodu, podszedł do moich drzwi i je otworzył.
- To jutro o 11.30 będę u Ciebie, tylko bądź gotowa. - śmieje się.
- Postaram się. To może ja podam Ci mój numer, żebyś zadzwonił do mnie jak będziesz pod kamienicą? - składam mu propozycję.
- O bardzo dobry pomysł. - podaje mi telefon, żebym wpisała numer. W jego oczach pojawiają się iskierki. - Dziękuje bardzo, na pewno zadzwonie. Narazie. - przytula mnie na pożegnanie.
- Cześć. - odpowiadam i nie odwzajemniam jego uścisku. Stanęłam jak wryta i nie wiedziałam co zrobić, kiedy odjechał poszłam do mieszkania. W kuchni siedziała Mia.
- Co to za dupa z którą spędziłaś dzisiejszy dzień? - od razu zapytała. A ja siadłam na krześle oparłam ręce o stół i zaczęłam płakać. - Ej Kylii co się stało? - pyta zdziwiona.
- No bo ten chłopak, to mój klient. - jeszcze bardziej zaczęłam szlochać.
- No i co w związku z tym? - pyta jeszcze większym szoku.
- Ten chłopak, z którym tak pobalowałam w niedziele to on, potem znalazłam się z nim w jego mieszkaniu, no i wiesz.. Przecież jak on się dowie, no kurwa! - tłumacze jej wszystko.
- Spokojnie wszystko będzie dobrze! Nie przejmuj się, wiesz co? - pociesza mnie.
- Co?
- Ty mu się chyba podobasz. - oznajmia mi.
- Weź! Nie, nigdy! Ja? On woli modelki i tą całą resztę. - burzę się.
- No nie wiem, nie wiem. Lepiej idź pod prysznic, a potem spać bo nie wstaniesz do pracy.
- On ma po mnie przyjechać o 11.30 - mówię ze złością w głosie.
- A no to chyba, że.
Umyłam się i położyłam. Leżałam pół nocy i myślałam czy on mnie rozpoznał czy nie. O godzinie 8.00 budzi mnie telefon. SMS od Alexisa " PAMIĘTAJ, ŻE BĘDĘ U CIEBIE O 11.30 :) ". Odpisałam mu " PAMIĘTAM, OBIECUJE, ŻE BĘDĘ GOTOWA NA 11.30 XD". Położyłam się i zasnęłam. Wstałam o 11.00 poszłam pod prysznic, pomalowałam się, związałam włosy w kucyka i założyłam czarne rurki i koszule w kratkę. Wzięłam wszystkie materiały potrzebne do pracy i wyszłam z mieszkania. Przed kamienicą stał już samochód Alexisa. Otworzyłam tylne drzwi i położyłam swoje rzeczy, obok jego torby. Wsiadłam do samochodu.
- Cześć. - powiedziałam.
- Hej. - odpowiedział mi i dał buziaka w policzek. I odjechaliśmy...