Wpadam do mieszkania. Pierwsze co robię to biegnę do kuchni. Jestem strasznie głodna, nie zdążyłam zjeść. Zaglądam do lodówki, nic tam nie ma. Jest już 13.00 Mia powinna wrócić z zajęć. Zaglądam do salonu a w nim przed telewizorem siedzi Jack. Chłopak Mii i jednocześnie najlepszy kumpel mojego brata Taylora. Nigdy go nie lubiłam, ale jakoś nie okazywałam tego wobec niego.
- Gdzie jest Mia? - pytam zdenerwowana.
- A może by tak 'hej Jacku gdzie jest Mia'? - odpowiada mi szyderczo.
- Jeden chuj, powiedz do cholery gdzie ona jest! - krzyczę na niego.
- Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi maleńka. Poszła do łazienki zaraz przyjdzie. Tak w ogóle to twój brat chce się z tobą jutro spotkać bo od tygodnia Cie nie widział. - mówi mi łagodnie.
- Nie mam jutro czasu. - burczę.
- Oooo, a z kim się umówiłaś? - pyta zdziwiony.
- A co Cie to obchodzi. - mówię ze złością.
- Nie bądź taka ostra. - śmieje się ze mnie.
Wchodzi Mia.
- Raczyłaś zrobić zakupy? - pytam ją z krzykiem.
- Ups.. zapomniałam. Przyjechał po mnie Jack i zapomniałam. - tłumaczy się.
- Dobra, okey. W takim razie idę po zakupy. Pa.
- Ej Kylii nie denerwuj się na mnie.
Wychodzę z domu zdenerwowana. Najbliższy sklep jest dwie przecznice dalej. Wchodzę do marketu i robię zakupy. Kupuje chipsy, szynkę, chleb, owoce, warzywa i przede wszystkim słodycze. Uwielbiam je. Wychodzę ze sklepu i kieruje się do domu. Strasznie mi ciężko, na szczęście w połowie drogi spotykam Marca. Mojego sąsiada i zarówno kumpla z liceum.
- Hejka, co Ty taka niewyraźna? - pyta z troską i przytula mnie na powitanie.
- Hejka, wydaje Ci się, po prostu nic jeszcze dzisiaj nie jadłam. - tłumaczę się i odwzajemniam uścisk.
- Daj te siatki pomogę Ci i zaniosę je do Twojego mieszkania.
- No dobrze.
Po 10 minutach docieramy do mieszkania. Marc stawia zakupy na blacie.
- W zamian za pomoc zostań z kawe.
- Dzisiaj nie mogę, wpadnę kiedy indziej.
- No dobrze. Trzymam Cie za słowo.
- Jak zwykle, papa. - śmieje sie i przytula na pożegnanie.
- Papa. - odwzajemniam ten uścisk.
Kiedy Marc wyszedł postanawiam rozpakować zakupy. Wstawiam wodę na herbatę i robię sobie kanapki z Nutellą. Kiedy jem, przypomina mi się, że nie kupiłam picia, Mii nie ma w domu, więc piszę jej SMS " MIA ZAPOMNIAŁAM KUPIĆ PICIA KUP WODĘ I SOK POMARAŃCZOWY JAK BĘDZIESZ WRACAĆ XOXO". Kiedy zjadam kanapki, idę do łazienki i zmywam makijaż.
Mia wraca do domu.
- Kylii, kupiłam wodę i sok! - krzyczy wchodząc do mieszkania.
- Okey. - odpowiadam jej wychodząc z łazienki.
- Co tam słychać? - pyta z troską.
- Może być.
- Jak to może być? - pyta zdziwiona.
- Normalnie, jakoś tak. Zmęczona jestem trochę. Boli mnie głowa po wczorajszym, za dużo wypiłam. Imprezy nie są dla mnie. - śmieję się.
- Oj są, są. Jak tam ten twój nowy klient? - pyta mnie z ciekawością.
- Dobrze. - na moich policzkach pojawiają się rumieńce.
- No dobra, lepiej idź spać bo nieciekawie wyglądasz. - mówi mi z troską.
- Okey, to do jutra, dobranoc. - kieruje się do swojego pokoju.
Panuje w nim istny bałagan. Muszę jutro rano wstać, żeby go posprzątać. Zrzucam z łóżka wszystkie ubrania, jakie na nim leżą. Padam na łóżko i zasypiam.
wtorek, 23 czerwca 2015
Hope for the better
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz