wtorek, 23 czerwca 2015

Hope for the better

Wpadam do mieszkania. Pierwsze co robię to biegnę do kuchni. Jestem strasznie głodna, nie zdążyłam zjeść. Zaglądam do lodówki, nic tam nie ma. Jest już 13.00 Mia powinna wrócić z zajęć. Zaglądam do salonu a w nim przed telewizorem siedzi Jack. Chłopak Mii i jednocześnie najlepszy kumpel mojego brata Taylora. Nigdy go nie lubiłam, ale jakoś nie okazywałam tego wobec niego.
- Gdzie jest Mia? - pytam zdenerwowana.
- A może by tak 'hej Jacku gdzie jest Mia'? - odpowiada mi szyderczo.
- Jeden chuj, powiedz do cholery gdzie ona jest! - krzyczę na niego.
- Nie denerwuj się tak, złość piękności szkodzi maleńka. Poszła do łazienki zaraz przyjdzie. Tak w ogóle to twój brat chce się z tobą jutro spotkać bo od tygodnia Cie nie widział. - mówi mi łagodnie.
- Nie mam jutro czasu. - burczę.
- Oooo, a z kim się umówiłaś? - pyta zdziwiony.
- A co Cie to obchodzi. - mówię ze złością.
- Nie bądź taka ostra. - śmieje się ze mnie.
Wchodzi Mia.
- Raczyłaś zrobić zakupy? - pytam ją z krzykiem.
- Ups.. zapomniałam. Przyjechał po mnie Jack i zapomniałam. - tłumaczy się.
- Dobra, okey. W takim razie idę po zakupy. Pa.
- Ej Kylii nie denerwuj się na mnie.
Wychodzę z domu zdenerwowana. Najbliższy sklep jest dwie przecznice dalej. Wchodzę do marketu i robię zakupy. Kupuje chipsy, szynkę, chleb, owoce, warzywa i przede wszystkim słodycze. Uwielbiam je. Wychodzę ze sklepu i kieruje się do domu. Strasznie mi ciężko,  na szczęście w połowie drogi spotykam Marca. Mojego sąsiada i zarówno kumpla z liceum.
- Hejka, co Ty taka niewyraźna? - pyta z troską i przytula mnie na powitanie.
- Hejka, wydaje Ci się, po prostu nic jeszcze dzisiaj nie jadłam. - tłumaczę się i odwzajemniam uścisk.
- Daj te siatki pomogę Ci i zaniosę je do Twojego mieszkania.
- No dobrze.
Po 10 minutach docieramy do mieszkania. Marc stawia zakupy na blacie.
- W zamian za pomoc zostań z kawe.
- Dzisiaj nie mogę, wpadnę kiedy indziej.
- No dobrze. Trzymam Cie za słowo.
- Jak zwykle, papa. - śmieje sie i przytula na pożegnanie.
- Papa. - odwzajemniam ten uścisk.
Kiedy Marc wyszedł postanawiam rozpakować zakupy. Wstawiam wodę na herbatę i robię sobie kanapki z Nutellą. Kiedy jem, przypomina mi się, że nie kupiłam picia, Mii nie ma w domu, więc piszę jej SMS " MIA ZAPOMNIAŁAM KUPIĆ PICIA KUP WODĘ I SOK POMARAŃCZOWY JAK BĘDZIESZ WRACAĆ XOXO". Kiedy zjadam kanapki, idę do łazienki i zmywam makijaż.
Mia wraca do domu.
- Kylii, kupiłam wodę i sok! - krzyczy wchodząc do mieszkania.
- Okey. - odpowiadam jej wychodząc z łazienki.
- Co tam słychać? - pyta z troską.
- Może być.
- Jak to może być? - pyta zdziwiona.
- Normalnie, jakoś tak. Zmęczona jestem trochę. Boli mnie głowa po wczorajszym, za dużo wypiłam. Imprezy nie są dla mnie. - śmieję się.
- Oj są, są. Jak tam ten twój nowy klient? - pyta mnie z ciekawością.
- Dobrze. - na moich policzkach pojawiają się rumieńce.
- No dobra, lepiej idź spać bo nieciekawie wyglądasz. - mówi mi z troską.
- Okey, to do jutra, dobranoc. - kieruje się do swojego pokoju.
Panuje w nim istny bałagan. Muszę jutro rano wstać, żeby go posprzątać. Zrzucam z łóżka wszystkie ubrania, jakie na nim leżą. Padam na łóżko i zasypiam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz