piątek, 17 lipca 2015

I Will Never Let You Down

*dwa dni później*
Piik Piik Piik
Dzwoni mój budzik. Cholera jasna. Kto go tutaj nastawił na 6;30? Zapewne Mia! Kurde, chciałam się wyspać. Jeju jak się nie wyśpię to usnę w samolocie. No trudno, tylko żebym nie powiedziała nic głupiego przez sen.
- Mia! - krzyczę na całe mieszkanie.
- Witam, robię omlety. - mówi ucieszona wchodząc do mojego pokoju. - Chcesz?
- Chce. - burczę - Po co nastawiłaś mi budzik na 6;30?
- Żebyś się nie spóźniła. Znowu. - śmieje się.
- Jak usnę w samolocie i zacznę gadać przez sen jakieś głupoty to będzie twoja wina. - mówię jej.
- Spokojnie. - uspokaja mnie.
- Alexis chce ze mną siąść. - mówię - A ja się boje wylotu i lądowania, więc będę się czuła bezpieczniej. - tłumaczę jej. - A Raf pewnie siądzie z bratem Alexisa, więc będziesz zmuszona siąść z Jonatanem.
- O matko, no skoro muszę. Przynajmniej postaram się to wszystko wyjaśnić. - mówi i wychodzi do kuchni, a ja za nią.
- Przynajmniej.
Zjadłyśmy śniadanie i po 7;00 zadzwonił Alexis.
- Wow odebrałaś za pierwszym razem. Budzenie Cie, nie było takie trudne. - śmieje się do słuchawki.
- Nie śpię już od 6;30. Mia bez mojej wiedzy nastawiła mi budzik, żebym się nie spóźniła.
- No to dobrze. - odparł.
- No nie wiem. - śmieję się. - Kurde przez Twój telefon Mia zajęła mi łazienkę.
- No przepraszam Cię bardzo. - mówi, i czuję, że się uśmiecha.
- Takie przepraszam nie wystarczy.
- To przeproszę Cię później. Do zobaczenia pa.
- Pa. - odpowiadam. To przeproszę Cię później. O co mu chodziło. Oj tam. Lepiej pójdę naszykować sobie ciuchy zanim Mia wyjdzie z łazienki. Poszłam do pokoju, stanęłam przy szafie. Nie wiem co mam założyć. Zimno w sumie. Większość rzeczy już spakowałam więc zostały mi same okropne rzeczy. Na szczęście zostawiłam sobie moje spodnie jeansowe z dziurami. I kilka bluzek, ale wybrałam szarą z napisem " I LOVE MY BOYFRIEND". Dobra narazie tyle wystarczy. Mia na szczęście wyszła z łazienki i poszłam się wykąpać. Założyłam ubranie i poszłam się malować. Narysowałam sobie cienkie kreski eyelinerem, pomalowałam rzęsy i nałożyłam jasno różową pomadkę. Do torebki spakowałam sobie balsam eos, telefon, ładowarkę i słuchawki. Oczywiście prawie zapomniałabym spakować dokumentów. Była już prawie 8;00 szybko założyłam skarpetki, moje ulubione roshe i czarny sweter z kapturem.
- Okulary! - przypomina mi Mia. Pośpiesznie pakuję okulary przeciwsłoneczne i moje zwykłe, których oczywiście nie noszę. Na szczęście włosy mi się ułożyły i nie musiałam nic z nimi robić. Wyszłyśmy z walizkami Mia zamknęła mieszkanie i wyszłyśmy z kamienicy. Tuż przed kamienicą czekał już na nas duży samochód. Spakowałyśmy walizki i wsiadłyśmy do niego. Raf prowadził, a Alexis siedział tuż obok Niego. Za nimi Jonatan, a za Jonatanem jakaś dziewczyna. Mia od razu przysiadła się do Jonatana, a ja do tej ładnej jasnowłosej dziewczyny. I odjechaliśmy.
- Cześć, kim jesteś? - Witam się z nią, troszkę mi głupio, że wypaliłam z takim pytaniem.
- Hej, jestem Rita. - przedstawia się. - Dziewczyna Rafinhii. - dodaje szybko.
- Raf braciszku nie chwaliłeś się. - od razu wykrzykuję do Niego.
- Nie było kiedy. - odpowiada. - Uprzedzam Twoje pytanie. Od 2 miesięcy. - dodaje.
- Dzięki. - mówię do Niego. - A ja jestem Kylie. Ale możesz mi mówić Kylii. - uśmiecham się.
- Oki, jesteś śliczna.  Alexis ma szczęście. - czerwienię się.
- Dziękuję. Ty też jesteś bardzo śliczna. - uśmiecham się szczerze. - Czekaj, czekaj. Ty jesteś ta Rita? Rita Ora?
- Tak. - śmieje się.
- Jejku, uwielbiam Cię! - krzyczę na cały samochód. - O mamusiu, chcę z Tobą zdjęcie!
- Dobra. - zrobiłyśmy sobie selfie, które Rita dodała od razu na instagram.
- Dziękuję Ci bardzo. - śmieję się. Przez całą drogę na lotnisko gadałyśmy o wszystkim co się da. A Mia, rozmawiała o czymś z Jonatanem. Kiedy wyszliśmy z samochodu, Raf i Alexis wyciągnęli nasze bagaże.
- Radzę założyć okulary, bo jest tutaj pełno paparazi. - ostrzega Alexis.
- Dobrze. - zakładam posłusznie okulary.
- No to teraz mogę Cię przeprosić. - uśmiecha się.
- Ciekawe ja.. - próbowałam zapytać, ale On mnie pocałował. Słyszałam tylko pstryk aparatu. Na szczęście to był tylko Raf.
- I co dalej nie jesteście razem? - pyta Raf.
- To oni nie byli razem? - pyta go Rita.
- Yyy.. - tylko to mogę powiedzieć.
- No.. wiesz.. nie. - mówi Alexis.
- Dobra, dobra. - mówi Raf, bierze Ritę za rękę i idą w stronę lotniska. - Za 10 minut odprawa. Szybko.
- Już idziemy. - odpiera Alexis. - Chodź. - podaje mi rękę, a ja podaje mu swoją. Szybko zmierzamy na odprawę. Zdążyliśmy w ostatniej chwili.
- Gdzie Twój brat? - pytam i rozglądam się po lotnisku.
- Poleciał wcześniejszym samolotem. - mówi i uśmiecha się do mnie.
- No dobrze.
Po odprawie wsiedliśmy do samolotu.
- Ja siedzę przy oknie. - komunikuje od razu Alexisowi.
- Niech Ci będzie. - ustępuje mi. Usiedliśmy między Ritą i Rafem a Mią i Jonatanem.
- Uwaga drodzy pasażerowie. Proszę zapiąć pasy, za chwilę będziemy startować. - powiedziała skąpo ubrana stewardessa. Oczywiście uśmiechnęła się do Alexisa. W sumie jak każda dziewczyna siedząca blisko nas. Denerwowało mnie to trochę.
- O matko wylatujemy. - złapałam mocno Alexisa za rękę i zamknęłam oczy.
- Już spokojnie. - słysząc te słowa od razu otwieram oczy. I spoglądam na Alexisa. Uśmiecha się do mnie i patrzy mi głęboko w oczy. Mam wrażenie, że się zakochał. Ale we mnie? Przecież we mnie nie ma nic szczególnego. Ech..
- Masz brązowe oczy. - jaka ja jestem głupia. Po co to powiedziałam.
- Ty też. - śmieje sie. - Wiesz, od dwóch dni próbuję Ci coś powiedzieć, ale..
- Co tam? - wtrąca się Raf.
- No właśnie. - mówi Alexis. - Rafinha.. - Alexis patrzy na Niego takim wzrokiem, żeby się odwrócił.
- Mów co chciałeś mówić. - nakazuje mu.
- No to .. - przerywa i myśli nad czymś. - Nie wiem jak to powiedzieć. Nieśmiały jestem.
- Oj wal prosto z mostu, przecież Ci nie wydrapię oczu. - zaczynam się śmiać.
- Kocham Cię. - od razu cichnę i nie wiem co powiedzieć.
- Serio? - pytam jak jakaś idiotka.
- Tak. - jeju czyli nie śnię!
- Ymm.. - składam na Jego ustach delikatny pocałunek.
- Czyli Ty mnie też? - pyta, aby się upewnić.
- Taak. - szepczę mu do ucha.
- Co to za tajemnice? - krzyczy Raf na cały samolot.
- Zamknij się. - mówię z Alexisem jednym głosem i zaczynamy się śmiać.
- Rita ogarnij go tam, bo przez ten lot jest jakiś nadpobudliwy. - śmieje się do Niej.
- Gdybym jeszcze wiedziała jak. - śmieje się razem ze mną.
Raf odwraca się i razem z Ritą zaczynają słuchać muzyki.
- No to mogę spać spokojnie. - mówię do Alexisa.
- Spać? - pyta zdziwiony.
- Tak, nie wyspałam się. - tłumaczę mu. - Mogę położyć głowę na Twoim ramieniu?
- Jasne, że tak. - położyłam głowę i zasnęłam. Minęła może godzina. A usłyszałam głos Alexisa. - Skarbie, spokojnie. Nigdy Cię nie zostawię.
- Wiem. - powiedziałam otwierając oczy.
- Skoro to wiesz, to dlaczego zaczęłaś gadać przez sen Alexis nie zostawiaj mnie? - marszczy brwi.
- Miałam koszmar po prostu. - mówię. Jeju śniła mi się jakaś laska i on mnie dla niej zostawił. - Ale już jest dobrze. - wtuliłam się w Niego. On objął mnie, oparł swoją głowę o moją. Złapałam go za rękę i znowu zasnęłam.
- Eee wstawajcie już wylądowaliśmy! - drze się nad nami Raf.
- Co jest? - Alexis pyta zaspany.
- Wylądowaliśmy głąbie!
- Aaa to trzeba wychodzić. - zaczęliśmy się śmiać. Po 15 minutach wyszliśmy już z lotniska, kiedy kierowaliśmy się do samochodu, jakaś dziewczyna zaczęła szarpać się z policjantami i krzyczała, że chce zdjęcie z Alexisem. On podszedł do niej zabrał ją od nich i zrobił sobie z nią zdjęcie, a ta w podzięce dała mu całusa w policzek. Jeju on naprawdę jest miły dla swoich fanów. Wrócił do nas podał i rękę i wsiedliśmy do samochodu. Hotel był kilka kilometrów stąd. Po 20 minutach byliśmy już pod hotelem. Zabraliśmy nasze walizki i weszliśmy do Niego. Alexis wziął kluczyk do pokoju i poszliśmy do Niego.
- Wiesz co ja mam jutro trening z reprezentacją od 10;00 do 12;00. Jak wrócę to zabiorę Cię na wycieczkę. - oznajmia mi.
- A gdzie? - pytam.
- Jutro się dowiesz. - uśmiecha się do mnie. - Chodź pod prysznic.
- Co? - pytam zdziwiona
- No chodź. - nakazuje mi.
- Dobra.. - poszłam z nim do łazienki, rozebrał się. Jezu ja chyba śnię. Warto było pójść na tą imprezę. Ja również się rozebrałam i weszłam do kabiny. Strumień ciepłej wody oblewał nas, a on zaczął mnie całować. Zdziwiłam się. Przecież mieliśmy się myć. Przestał mnie całować i umyliśmy się.Wyszliśmy z kabiny, zawinęłam sobie ręcznik i poszłam zmyć resztki makijażu. Zarzuciłam na siebie górę od piżamy i majtki.
- Po co się ubrałaś? - mówi Alexis i łapie mnie w tali.
- Ymm.. bo idziemy spać? - odpowiadam mu.
- Nie byłbym tego taki pewny. - śmieje sie. Wziął mnie na ręce i zaniósł na łóżko. Zawisnął nade mną - Nic nie mówiłaś, że śpisz dzisiaj ze mną pod warunkiem, że nic nie będziemy robić. - śmieje się.
- Szlak! - wiję się pod nim i śmieje. Powoli ściągnął mi majteczki i wchodził we mnie i wychodził całując mnie po szyi. Dotarł do dekoltu i zrobił mi dwie malinki. Zabiję go chyba. Wykończeni padliśmy spać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz