*tydzień później*
Nie mogę uwierzyć w to co się stało. Było tak pięknie! A teraz od trzech dni siedzę u Rafa w domu. Alexis ciągle dzwoni, pisze SMS'y, ale ja jestem nie ugięta. Nie chcę go znać, po tym co zrobił. Zdradził mnie z tą całą Laią. Nawet Mia o niczym nie wie. Jest teraz na wakacjach z Jonatanem. Powiedziałam o tym tylko Ricie, Rafowi i Javierze. Javiera, to bratanica Alexisa. Ona też nie może w to uwierzyć.
- Ej Kylii nie możesz wierzyć tylko Laii.. - wszedł do mojego pokoju Raf.
- Jak mam jej nie wierzyć skoro, te fakty są zgodne z prawdą? - odpowiadam mu szlochając.
- Kylie wierz mi to jest nieprawda! - usłyszałam głos Alexisa.
- Wyjdź stąd! Nienawidzę Cie! Jak mogłeś mi to zrobić. Ja Cię kochałam! - podeszłam do Niego i przyłożyłam mu z liścia w twarz. - Nie chce Cię znać. - syknęłam i wtuliłam się w Rafa.
- Sorry stary.. - czuł się niezręcznie. Alexis kłapnął drzwiami i wyszedł.
- Kylie, chodź na balkon pogadamy. - wtrąciła się Rita. - Tego Ci chyba brakuje. - wyszłyśmy na balkon, usiadłam na leżaku i spoglądałam na uroki Barcelony. Łzy leciały mi niemiłosiernie. Na przeciw mnie usiadła Rita.
- Ja już nie mam siły. - schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam płakać.
- Powiedz mi co się dokładnie stało, bo od trzech dni siedzisz tylko w swoim pokoju, nie jesz i płaczesz. Mów mi natychmiast. - nakazała mi Rita.
- No to tak.. - zaczęłam. - Jak zwykle wstałam rano i poszłam przed dom zobaczyć czy coś jest w skrzynce. Nagle podeszła do mnie jakaś blondynka przedstawiła mi się i powiedziała, że Alexis zdradził mnie na ostatniej imprezie i to w dodatku z nią. Opowiedziała mi wszystko ze szczegółami. Chyba tego nie mogła sobie wymyślić. Wróciłam do domu i zaczęłam się pakować. Alexis się obudził no i zaczął wypytywać dlaczego. Powiedziałam mu o wszystkim, a on zaprzeczył. W sumie czego można było się spodziewać, prawda? - opowiedziałam wszystko.
- Ale słuchaj, jak ona to wszystko wymyśliła? - zapytała Rita.
- Wątpię w to. Kurwa! Znowu dzwoni! - krzyknęłam i odrzuciłam połączenie.
- On Cie kocha, nie mógłby tego zrobić. - powtarzała to już chyba z setny raz.
- Dziewczyny ja wychodzę! - krzyknął Raf.
- Przemyśl to wszystko kochanie. Ja idę posprzątać dom. - Rita wyszła, a ja położyłam się i znowu zaczęłam płakać.
Alexis :
Czułem, że mój świat się skończył. Kylie mnie znienawidziła. Laia dopięła swego. Na tamtej imprezie nic nie piłem. Chciałem być jak najszybciej w domu bo Kylie była chora. Kiedy wychodziłem ona mnie zaczepiła. Zacząłem się na nią drzeć, żeby mi dała spokój, bo jestem szczęśliwy z Kylie. A ona potem nawymyślała jakiś głupot do niej. A ona jej uwierzyła. W sumie gdybym takie coś usłyszał też bym uwierzył. Przez nią Kylie cierpi. Kiedy dzisiaj poszedłem tam, zobaczyłem, że jest strasznie zmarnowana. Było mi jej szkoda. Jeśli jej się coś stanie to nie wybaczę sobie tego do końca życia. Usłyszałem dzwonek do drzwi. To pewnie Raf.
- Siema stary. - powiedział i się przywitał.
- Cześć. - odpowiedziałem.
- O co kurde tutaj chodzi, bo od trzech dni Kylie leży u mnie w domu i płacze. Rita i ja ciągle ją pocieszamy, ale ona nie chce nic powiedzieć, chyba, że jak wyszedłem to powiedziała cokolwiek Ricie. Mów mi od razu. - powiedział.
- Je coś w ogóle? - zapytałem zamiast odpowiedzieć.
- Nie, nic nie chce jeść. - posmutniał. - Mów co jest. Podobno ją zdradziłeś.
- Kurwa nie zdradziłem jej! - wykrzyczałem, już nie panuje nad sobą. - Sorry..
- Luz. - powiedział. - No to co ona gada ciągle?
- Słuchaj. Laia naopowiadała jej jakiś głupot.. - opowiedziałem mu wszystko.
- O kurde stary. I co ona Ci nie wierzy? - zapytał.
- Nie. - zakryłem twarz dłońmi i zacząłem płakać.
- Nie załamuj się. Wszystko będzie dobrze! - pocieszał mnie.
- Nie będzie nigdy. - załamałem się kompletnie. Jeszcze chwile pogadaliśmy i Raf pojechał do domu.
*miesiąc później*
Dalej nie odzywam się do Alexisa. Od miesiąca nie wyszłam na dwór, ciągle siedzę w swoim pokoju, albo w łazience. Płaczę dzień w dzień. Czasem coś zjem, co zdarza się sporadycznie. Ciągle o nim myślę. Mimo tego, że mówię, że go nienawidzę to i tak go kocham. Ten miesiąc był najgorszy. Chyba dam mu szansę. Najpierw pójdę się umyć. Poszłam do łazienki, wzięłam gorący prysznic, założyłam czarne rurki i niebieską bluzkę na ramiączkach. Było chłodno na dworze więc założyłam jeszcze narzutkę. Włosy mi już trochę odrosły więc zostawiłam je tak jak mi się ułożyły, tylko podpięłam sobie grzywkę. Zadzwoniłam, nikt nie odebrał. Zadzwoniłam drugi raz, to samo. Trzeci, czwarty, nikt dalej nie odbiera. Widocznie dał sobie ze mną spokój. Wzięłam telefon i ledwo zeszłam na dół. Nie miałam siły. Nogi pode mną się uginały. Usiadłam na krześle obok Rafa. Rita podała mi śniadanie. Pierwszy raz od miesiąca zjadłam coś porządnego.
- Raf.. - zaczęłam niepewnie.
- Tak?
- Co słychać u Alexisa? - zapytałam.
- Skłamać czy powiedzieć prawdę? - odpowiedział pytaniem na pytanie.
- Skłam.
- No to wszystko super, ekstra. Znalazł sobie dziewczynę.
- A na serio? - zapytałam ponownie.
- Jest okropnie, nie może o Tobie zapomnieć. Jest załamany. - stwierdził i posmutniał. Ja nic nie powiedziałam, tylko spuściłam głowę. Nie miałam ochoty nic mówić. Raf zrozumiał to i nie nalegał na nic. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Numer nieznany. Odebrałam..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz