sobota, 1 sierpnia 2015

Come back to me

Usłyszałam dzwonek mojego telefonu. Numer nieznany. Odebrałam..
- Czy Pani Kylie Jonson? - zapytała starsza pani.
- Tak. - odpowiedziałam.
- Dzwonie do Pani ze szpitala. Pani narzeczony miał wypadek. - powiedziała smutnym głosem.
- Co? Jak to się stało? - zaczęłam pytać.
- Proszę przyjechać do szpitala, lekarz wszystko Pani powie.
- Dobrze, a jaki to szpital? - zapytałam, a ona podała mi adres. - Dziękuje bardzo, do widzenia.
Usiadłam ponownie na krześle i zaczęłam płakać.
- Co się stało? - zapytała Rita.
- Alexis w szpitalu. Jadę do niego. - wybiegłam z domu. Poczułam jak ktoś łapie mnie w tali.
- Kylii ja Cie zawiozę. - powiedział Raf.
- A ja dojadę za godzinę. - dodała Rita. Wsiedliśmy do samochodu i szybko odjechaliśmy. Myślałam, że zwariuje w tym samochodzie. W dodatku zaczęły się korki.
- Co dokładnie się stało? - zapytał Raf.
- Nie - nie - nie wiem.. - wydukałam. - Ta Pani powiedziała, że jak przyjadę to lekarz mi wszystko powie. - dodałam. Na szczęście zapaliło się zielone światło, Raf jechał strasznie szybko. Po niecałych piętnastu minutach byliśmy na miejscu. Raf zaparkował i wbiegliśmy do szpitala.
- Dzień dobry. Przywieziono tutaj Alexisa Sancheza. W jakiej sali on leży? - zapytałam szybko.
- Dzień dobry, jak Pani się nazywa? - odpowiedziała.
- Kylie Jonson.
- A kim Pani dla Niego jest? - zapytała.
- Narzeczoną. - odburknęłam.
- Dobrze, Pan Sanchez leży na OIOM'ie. - odpowiedziała.
- Raf chodź ze mną. - złapałam go za rękę i pobiegliśmy. Po chwili znaleźliśmy Jego salę. Przed wejściem pielęgniarka kazała założyć nam fartuchy. Zrobiliśmy to i weszliśmy do sali. Kiedy go zobaczyłam zaczęłam znowu płakać. Wyglądał masakrycznie. Pobijane ręce głowa zawinięta bandażem. Był podłączony do aparatury. Odwróciłam się i wtuliłam w Rafa dalej płacząc.
- No już kochana spokojnie nie płacz. Jest pod dobrą opieką. Wszystko będzie dobrze. - pocieszał mnie. Objął mnie ramieniem i podeszliśmy do łóżka. Usiadłam na krześle koło niego i złapałam go za rękę. Raf siedział koło mnie. Nagle do sali wbiegła Jego mama.
- Jeju, co mu jest? czemu on się nie rusza? - zaczęła płakać. Była roztrzęsiona.
- Nie wiem. - łzy popłynęły mi po policzku. Raf je wytarł. - Raf zostań tutaj, a ja z Panią Martiną pójdę do lekarza. - oznajmiłam. A on pokiwał głową i wyszłyśmy. Znalazłyśmy pokój lekarza i weszłyśmy do Niego.
- Witam, jestem Kylie Jonson, a to Martina Sanchez. Jestem narzeczoną Alexisa, a ona to Jego mama. Możemy dowiedzieć się co się stało? - zapytałam.
- Witam, nazywam się Jose Rodriguez. Jasne, proszę usiąść. - powiedział ciepłym głosem.
- No to co mu się stało? Stan jest poważny? - zapytałam, a z oczu płynęły mi łzy.
- Miał poważny wypadek samochodowy. Wjechał w drzewo. Ktoś musiał mieszać przy przewodach hamulcowych. - przerwał lekarz.
- Niech tylko się dowiem kto to, to chyba własnymi rękami zabije. - przerwałam mu.
- A jak Jego stan? - Martina zapytała.
- Nie jest źle, teraz tylko czekamy kiedy wybudzi się ze śpiączki. - powiedział ze spokojem lekarz.
- Długo to potrwa? - zapytałam.
- Zobaczymy. Teraz tylko należy czekać. - powiedział i wyszłyśmy z gabinetu.
- Jak ty marnie wyglądasz.. - powiedziała Martina.
- Wydaje się Pani. - odpowiedziałam. - Chodźmy do Alexisa.
- Nie, najpierw pójdziemy kupić Ci coś do jedzenia. - wzięła mnie za rękę i wyszłyśmy ze szpitala. Przed nim stała grupa paparazzi. Robili zdjęcia i pytali o stan Alexisa. Zignorowałyśmy ich i poszłyśmy do pobliskiej restauracji. Zamówiła mi paelle. Zjadłam z niechęcią, choć była bardzo smakowita. Potem znowu poszłyśmy do szpitala i weszłyśmy do sali. Był w niej Raf, Jon i Mia. Od razu rzuciła mi się na szyję.
- Słyszałam o wszystkim. Raf mi opowiedział. Czemu nie zadzwoniłaś? - robiła mi wyrzuty.
- Nie chciałam przerywać wakacji. - sztucznie się uśmiechnęłam. - Zresztą i tak postanowiłam dać mu drugą szansę.
- Oh Kylie.. - przytuliła mnie mocno.
- Słuchajcie ja będę już szła. Jutro z samego rana tutaj będę. Nie zbyt dobrze się czuje. - oznajmiła mama Alexisa. Jon odwiózł ją do domu. A my zostaliśmy z nim. Wieczorem wszyscy pojechali do domu, a ja zostałam z nim sama.
- Alexis, obudź się. Kocham Cię. Dam Ci jeszcze jedną szansę. Tylko się obudź zrób to dla mnie. Wiem, że mnie słyszysz. - ciągle trzymałam Jego dłoń. Nawet nie zauważyłam kiedy usnęłam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz